Roztańczona, muzykalna Kuba ucichła. Dzisiaj odezwał się do mnie mój znajomy z Kuby. Uśmiech pojawia się na mojej twarzy na wspomnienie znakomitego prywatnego koncertu, który zorganizowałam na urodziny uczestniczki wyjazdu na Kubę kilka lat temu. Zaprosiłam poleconych przez gospodarza naszej kwatery dwóch grajków z gitarami, a spotkałam prawdziwych wirtuozów. Piękne głosy, znakomity akompaniament i emocje, które towarzyszyły nam do końca koncertu. Bisom nie było końca. Myślałam wtedy, że Kuba wkrótce się otworzy i Yaroldi wraz z Dawidem zrobią karierę na świecie. Już wtedy Yaroldi jechał do Francji, więc pierwsze tournée było przed nim. Dziś Yaroldi wciąż jest w Baracoa, małej ubogiej miejscowości na wschodzie wyspy. Króluje nad nią piękny szczyt El Yunque, góra w kształcie kowadła, którą tego dnia zdobyłyśmy. Ach podróże… Nie ma nic piękniejszego jak móc odkrywać, przeżywać i poznawać ludzi. Dziś również jest marcowy dzień 2020 roku i Yaroldi zapytał mnie jak się czuję i czy jestem zdrowa. To pytanie nie zdziwiło mnie wcale, bowiem wielu ludzi z całego świata pyta teraz o zdrowie. Szczególnie pytają moi znajomi z Ameryki Środkowej i Południowej. Docierają do nich przerażające wieści z Europy. Turyści dopiero wyjechali i zostawili wraz z sobą chorobę. Pierwszą ofiarą śmiertelną na Kubie był Włoch…. Są przerażeni i zamykają się w domach. Taneczna i głośna Kuba całkowicie zamilkła. Rozmawiam z Iris z Trinidadu. - Na ulicy nie ma nikogo. Wszyscy siedzą w domu. Kilkoro turystów jeszcze zostało. Nie chcą wyjeżdżać. - śmieje się Iris. Dzisiaj jeździł samochód z megafonem i informował turystów, że muszą wyjechać natychmiast. Ulice są puste. - dodaje. Wszystko pozamykane. Ludziom z Ameryki Środkowej i Południowej przypomina się historia. Przecież Stolica Azteków nie upadła pod naporem hiszpańskiego oręża, ale od chorób i zarazy, a główną winowajczynią była czarna ospa. Choroba przeniosła się też na Karaiby.. Iris to pokolenie mestizo. Mestizo oznacza mieszankę krwi indiańskiej i europejskiej. Rdzenni mieszkańcy Kuby wymarli całkowicie. Iris wierzy, że wszystko szybko się skończy. Przypominam sobie, że Kubańczycy są optymistami. Mimo ciężkiego życia (na Kubie o wszystko trudno), wciąż mają w sobie radość. Tańczą, bawią się i śpiewają - najczęściej do białego rana, albo po kubańsku hasta que se seque el malecon (aż do wyschnięcia maleconu*). Dziś przetłumaczę sobie to inaczej słuchając tej piosenki. Zostańmy w domu, aż wszystko ucichnie. *** Joanna Antkowska *malecon - wybrzeże w Hawanie nad oceanem, o które rozbijają się fale, a Kubańczycy przesiadują tam wieczorami i nocami imprezując. Poprzedni wpis w kategorii Powrót do listy Następny wpis w kategorii
Przeczytaj także: Niezwykłe miasta 30 kwietnia 2020 ZIEMIA NA L4: Od managera do sprzedawcy bananów Blisko natury 30 marca 2020 ZIEMIA NA L4: Oddech dla Galapagos Folklor i starożytne cywilizacje 24 marca 2020 ZIEMIA NA L4: Dni ciszy na Bali Krajobraz i przestrzeń 17 marca 2020 #zostańwdomu i poczytaj magazyn Biuro w Podróży! Niezwykłe miasta 13 marca 2020 Wirus - co robimy?